Gdy planujesz wyprawę życia, na pierwszym miejscu stawiasz logistykę, ekwipunek i marzenia o wielkich górach. Ale Nepal ma swoje własne plany. Nasz pierwotny cel – Manaslu Circuit – pękł jak bańka mydlana już drugiego dnia z powodu powodów natury wyższej: potężnych powodzi i trzęsienia ziemi na szlaku.
Zamiast rezygnować, zmieniliśmy kurs na Annapurna Circuit. I tak zaczęła się prawdziwa przygoda, w której połączyły się: popkulturowy szok w Katmandu, nepalskie drogi, na których przeżywają tylko najtwardsze Land Cruisery, choroba wysokościowa, spadające kamienie o wielkości ludzkiej głowy, noclegi w mrozie.
Ta relacja wciąż powstaje. Zapisz się na newsletter, aby otrzymać powiadomienie gdy będzie gotowa!